Słubice

  • Info24: Zbiórki publiczne po nowemu
  • Info24: Aplikacja mobilna - "Bezpieczne Lubuskie"
  • Info24: OSTRZEGAMY PRZED CZADEM !
  • Info24: Zmiana numeru konta bankowego UM Słubice - patrz "Kontakt"
Tlumaczenie realizowane za pomoca translatora, Gmina Słubice nie odpowiada za treść tłumaczenia.

Kalendarz imprez


Straż Miejska w Słubicach Mapa Gminy Słubice Mapa Słubice-Frankfurt Konsultacje społeczne Zespół Administracyjny Oświaty Słubicki Miejski Ośrodek Kultury Słubicki Ośrodek Sportu i Rekreacji Sp. z o. o. Miejski Klub Sportowy Polonia Biblioteka Collegium Polonicum Ośrodek Pomocy Społecznej Zakład Administracji Mieniem Komunalnym Przedsiębiorstwo Usług Komunalnym Zakład Usług Wodno-Ściekowych Lubuska Niebieska Tarcza Lubuska Niebieska Tarcza Społeczny Komitet Budowy Pomnika w Słubicach

Jakub Czak: Ścigam się z rywalami i samym sobą

- Sport daje mi poczucie, że mam charakter, żeby dążyć do celu. Dobrze się z tym czuję. Stawianie sobie nowych celów, podnoszenie coraz wyżej poprzeczek to mnie motywuje – mówi 17-letni płotkarz Jakub Czak, zawodnik słubickiego Lubusza, finalista Igrzysk Olimpijskich do lat 18, które w październiku tego roku odbyły się w Buenos Aires.

- Jaką drogę musiałeś pokonać, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jesteś teraz?

- Zawsze byłem ruchliwym chłopakiem, lubiłem sport, rodzice próbowali zainteresować mnie tenisem, golfem, jazdą konną, ale żadna z tych dyscyplin nie stała się moją pasją, nie zagnieździła się we mnie. Lubiłem natomiast biegać. W pierwszej klasie podstawówki spróbowałem swoich sił w biegach ulicznych, zorganizowanych z okazji 11 listopada. Byłem na mecie pierwszy. Potem wielokrotnie brałem udział w różnych biegach w Słubicach i nie tylko. Traktowałem to wtedy jak przygodę dziecka, któremu bieganie sprawia frajdę, tym bardziej, że prawie zawsze zdobywałem pierwsze miejsca. Muszę jednak przyznać, że towarzyszył temu stres. Było to dla mnie najgorsze, bo inni byli spokojni, a ja nie. Pamiętam, jak byłem na początku podstawówki, pojechałem na zawody do Golic. Tak byłem zestresowany, że zrezygnowałem ze startu. Do dziś czuję stres, nie tak jak wtedy, ale jest to dla mnie nadal jedna z przeszkód, którą muszę pokonywać w sobie. Nie jest to coś, co mnie strasznie blokuje, ale wiem, że jak całkowicie nad tym zapanuje, to osiągnę wyższy poziom moich możliwości.

- W takim razie jesteś podwójnym zwycięzcą…

- Chyba tak. Mieć czystą głowę w sporcie to wielka sprawa. Przez długie lata sam eksperymentowałem ze swoją głową, nie wiedziałem jak sobie radzić z emocjami. Dziś już wiem, że zamiast myśleć o rekordzie i medalu trzeba się koncentrować na dobrym bieganiu, na tym, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, cieszyć się, że mogę biegać z najlepszymi na świecie. Kilka razy przejechałem się na tym, że już cieszyłem się z wygranej przed finałem, no i dostałem nauczkę. Przykładem mogą być Mistrzostwa Polski w 2017 roku. Byłem liderem tabeli, ale podczas mistrzostw Polski zająłem drugie miejsce, bo właśnie za wcześnie poczułem się zwycięzcą.

-Pamiętasz, kiedy pomyślałeś, że w sporcie możesz zajść daleko?

- Od początku, jak każde dziecko, miałem marzenia. Wielkie imprezy sportowe, pełne trybuny, a potem może nawet Igrzyska Olimpijskie. Ale wiedziałem, że nigdy się to nie spełni. Teraz… większość z tego osiągnąłem. Wtedy bardziej myślałem, żeby być najlepszy w województwie, potem w makroregionie…W 2015 roku, gdy byłem w drugiej klasie gimnazjum, pojechałem na mistrzostwa Polski młodzików. Mimo, że startowałem z zawodnikami o rok starszymi, dostałem się do finału. To był dla mnie jeden z pierwszych sukcesów mimo, że liczyłem na więcej. W 2016 roku, w Słubicach wygrałem mistrzostwa Polski, ale znowu, nie byłem zadowolony ze swojego biegu.

- Złoto to za mało?

- Nie zrobiłem rekordu życiowego, a taki miałem cel. Jestem bardzo ambitny dlatego był niedosyt. Tak naprawdę zadowolony z siebie byłem po raz pierwszy na halowych mistrzostwach Polski w 2018 roku. Zrobiłem swój rekord, który był zbliżony do rekordu Polski i wtedy poczułem się spełniony. Drugi taki moment przyszedł na mistrzostwach Warszawy, gdzie udało mi się zrobić minimum na mistrzostwa Europy. Pojechałem tam po kontuzji, która na dwa miesiące wykluczyła mnie z intensywnych treningów. 8 dni przed Warszawą mój wynik wynosił 14.19 sekund, a na mistrzostwach pobiegłem 13.96 sekund. Gdy przybiegłem na metę euforia była tak wielka, że zacząłem krzyczeć. Leżałem na tartanie, dobiegł do mnie tata i wtedy po raz pierwszy doprowadziłem go do łez…szczęścia.

-Ten wynik zapewnił Ci start w mistrzostwach Europy U18 na Węgrzech i okazał się przepustką do igrzysk w Buenos Aires…

- Tak, choć start na Węgrzech nie poszedł tak jak chciałem. Zająłem 8. miejsce, bo nie ukończyłem biegu finałowego, ze względu na kontuzję. Mistrzostwa poprzedziły liczne starty, w ciągu 8 dni byłem na 6 zawodach i w finale noga nie wytrzymała. Po pierwszym płotku naciągnąłem sobie mięsień.

-Kiedy się dowiedziałeś, że jedziesz na igrzyska?

- Po półfinale w mistrzostwach Europy. To był kosmos, tyle emocji, że nie potrafiłem ich oswoić. Nawet miesiąc przed igrzyskami miałem mieszane uczucia czy to się wydarzyło naprawdę.

-Czyli cel osiągnięty?

- No niby tak, ale przed samymi igrzyskami pomyślałem, że cel to jednak medal.

- Jesteś zadowolony ze startu?

- Nie. Jak zawsze.

- Czy takie myślenie pomaga czy przeszkadza?

- Mnie pomaga. Zazwyczaj wiem, gdzie zrobiłem błąd i to mnie motywuje, żeby w przyszłości tego błędu nie powtórzyć.

- Błąd staje się twoją motywacją?

- Tak. Czasami chęć naprawienia siebie jest tak duża, że już zaraz po zawodach chcę iść na trening i popracować nad techniką.

- Wróćmy jeszcze do czasu przed Buenos. To musiały być ogromne emocje, gdy składałeś ślubowanie przed wylotem do Argentyny…

- Ogromne, tym bardziej, że takie same ślubowanie mają seniorzy. Czułem się jak oni. Poza tym, temu wszystkiemu towarzyszyła wspaniała atmosfera…Cała kadra olimpijska, w biało-czerwonych strojach. Na lotnisku wyglądało to niesamowicie. Klimat był wyjątkowy. No i potem Argentyna. Przyjechali, przypłynęli, przylecieli tam zawodnicy z całego świata. Wow było wielkie…różne kultury, różne karnacje, ciekawi ludzie.

- Ile dni upłynęło zanim stanąłeś na starcie pierwszego biegu?

- 10. W tym czasie oczywiście trenowaliśmy, poznawaliśmy się, ale też zwiedzaliśmy Buenos Aires.

- Jak zapamiętałeś ten pierwszy start?

- Ciężki, bardzo szybki bieg, wiedziałem, że rywale są mocni. W eliminacjach w swojej serii byłem trzeci. Zrobiłem swój rekord życiowy, ale czułem, że mogłem pobiec lepiej. W finale przybiegłem siódmy.

- Jakim doświadczeniem jest dla Ciebie udział w igrzyskach?

- Otworzyło to nowy rozdział w moim życiu. Igrzyska wyznaczyły cel na najbliższe lata. Po igrzyskach zapaliła mi się lampka, że chce się zająć lekkoatletyką na 110 procent, profesjonalnie. Już nie traktuję wyrzeczeń jako kary, bardziej jako skutek dążenia do celu. Gdy pojawiają się przeszkody to wiem, że idę w dobrym kierunku. Posegregowałem swoje życie i czuję się pewniejszy siebie.

- Co ci daje sport?

- Poczucie, że mam charakter, żeby dążyć do celu. Dobrze się z tym czuję. Stawianie sobie nowych celów, podnoszenie coraz wyżej poprzeczek, to mnie motywuje. Czuję się niespełniony jak nie osiągnę celu. Chcę sobie wtedy udowodnić, że potrafię wejść na wyższy poziom. Sport nauczył mnie też, że jak się ma plan i marzenia i dąży się do ich realizacji za wszelką cenę, to mimo problemów można to osiągnąć.

- Twoi najwierniejsi kibice?

- Rodzice, a szczególnie tata, który zawsze jest ze mną, żyje tym co robię, jest moim menadżerem. Poza tym brat, mama, dziadkowie, którzy bardzo przeżywają moje starty, ale też cała rodzina i znajomi, czasami nawet tacy, których bym o to nie podejrzewał. Podczas pobytu na igrzyskach dostawałem wiadomości od wielu osób, które życzyły mi powodzenia i niektóre były dla mnie miłym zaskoczeniem. Gdy wyjeżdżałem na igrzyska żegnała mnie moja szkoła (Zespół Szkół Licealnych im. Z. Herberta), a po powrocie przywitali równie życzliwie i to było dla mnie super uczucie doświadczyć tylu wyrazów sympatii.

- Jest coś, co jest dla Ciebie odskocznią od sportu i tych wszystkich wyzwań, które się z nim łączą?

- Muzyka. Lubię czasami odizolować się od świata, tworzyć muzykę na komputerze i fortepianie. Chciałbym też studiować architekturę. Od kiedy pamiętam lubię rysować, interesuje mnie design i chciałbym się kształcić w tym kierunku.

- A sportowe plany na najbliższe lata?

- W przyszłym roku mistrzostwa Europy, a za dwa lata mistrzostwa świata.

- Trzymamy kciuki!

Rozmawiała: Beata Bielecka

Autor: Beata Bielecka | 29 listopada 2018

Wróć Drukuj

facebook google plus one