Niepodległość i pamięć wykute w brązie

Pod koniec lipca, na placu Sybiraków, stanął, ufundowany przez gminę, Pomnik Pamięci Zesłanych na Sybir i Walczących o Wolną, Niepodległą Polskę. Zostanie odsłonięty 17 września. Będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń, w ramach gminnych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

- Wielka radość, że ten pomnik powstał! – cieszy się prezes słubickiego koła Związku Sybiraków Eugeniusz Jurczenko. Opowiada, że choć teren wokół pomnika jest nadal placem budowy, już palą się tam znicze i leżą kwiaty. – Zaraz po tym, jak stanął nowy pomnik spotkałem przy nim panią, która kładła tam kwiatki, bo jak mówiła jest to dla niej symboliczny grób jej ojca –wspomina E. Jurczenko. – Jej rodzina mieszkała przed wojną na wsi, 20 km od Brześcia. Ojciec był tam sołtysem. Został wywieziony i chociaż przeżył zsyłkę zamordowało go UB. Bliscy nigdy się nie dowiedzieli, gdzie jest jego grób.

Sybiraków Archipelag Gułag

Pomysłodawcami budowy pomnika byli właśnie słubiccy Sybiracy. Dla wielu z nich, tak jak dla Lucyny Żukowskiej, Sybir jest do dziś otwartą raną. Miała niespełna trzy latka jak z rodzicami i przyrodnią siostrą przez blisko miesiąc, w bydlęcym wagonie jechała na Syberię. Na Litwie zostawili dużą posiadłość z domem, sadem, stawem, jeziorem, oborą krytą cynkową blachą…W sumie 95 hektarów ziemi. Wystarczyło, żeby Rosjanie uznali ich za kołaków, czyli bogaczy. Trafili do małej wioski między Krasnojarskiem a Irkuckiem, jednej z tych leżących w „archipelagu” obozów koncentracyjnych i obozów pracy, nazywanym Archipelagiem Gułag od instytucji zarządzającej (Gławnoje Uprawlenije Łagierej). Rodzice pani Lucyny bardzo ciężko tam pracowali, mama, żeby dzieci nie głodowały przynosiła wieczorem z pracy garść zboża, ukryty w gumiakach, i robiła im z tego zboża placuszki. Bo chleba, który można było dostać tylko na kartki, rodzinie nie wystarczało. Nadzieja na powrót do Polski pojawiła się dopiero po śmierci Stalina. Ojciec pani Lucyny bardzo się z tego cieszył, mama, która od dziecka była przyzwyczajona do ciężkiej pracy i już się na tej Syberii zadomowiła, początkowo nie chciała wracać. Znała już tam ludzi, bała się jechać w nowe środowisko, zaczynać wszystko od początku. – Bo ludzie tam byli dobrze. Rosjanie, Niemcy, Litwini, sporo różnych narodowości tam razem żyło. I się ze sobą dogadywało. Gdy w 1955 roku wracaliśmy do Polski cała wioska nas żegnała- wspomina pani Lucyna.

Cierpienie wpisane w życiorysy

Słubiccy Sybiracy od lat chcieli, żeby powstał pomnik pamięci o tych, którzy doświadczyli okrucieństwa zsyłek i tych, którzy oddali życie za wolną Polskę. W 2013 roku powołali komitet organizacyjny, ale nie udało im się wówczas sfinalizować pomysłu. Wrócili do niego, dwa lata później wraz z grupą mieszkańców. Powołali Społeczny Komitet Budowy Pomnika Zesłańców Sybiru i Niepodległości w Słubicach, w którym oprócz nich znaleźli się też m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Słubickiej, Polskiego Związku Emerytów i Rencistów czy Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pomysł budowy pomnika poparł burmistrz Tomasz Ciszewicz i radni. – Godne miejsce pamięci o tych, którym zawdzięczamy wolność i o tych, którzy tę wolność stracili bo byli Polakami, po prostu im wszystkim się należy – mówi burmistrz. Przewodniczący rady miejskiej Mariusz Olejniczak dodaje, że pomnik jest lekcją historii, szczególnie dla młodych ludzi, ale też wyrazem szacunku i hołdu dla Polaków, którzy ginęli za ojczyznę.

4 metry pamięci

Budowę pomnika sfinansowała gmina przeznaczając na ten cel z budżetu 220 tys. zł. Pieniądze zbierał też społeczny komitet. – Uzbieraliśmy 28,5 tys. zł, które, zgodnie z naszym regulaminem, przekażemy gminie - mówi przewodniczący komitetu Józef Stupienko. 4-metrowy pomnik, który stanął przy placu Sybiraków, przedstawia osoby reprezentujące trzy pokolenia słubiczan: repatriantów ze wschodu Polski, ich dzieci i wnuki. Jest symbolem tułaczki i niedoli, ale też bohaterstwa Polaków walczących o wolność. Wśród postaci wykutych w brązie jest m.in. postać kobiety z pokolenia zesłańców, która przekazuje kobietom urodzonym już w Słubicach, medalion z twarzą Chrystusa. Wzorem dla rzeźbiarza był medalion, przywieziony do Słubic przez pierwszego prezesa Związku Sybiraków Romana Golańskiego – Jako 6-letni chłopiec został wywieziony z rodziną na Sybir. Rodzina przed wywózką zabrała z domu medalion, który towarzyszył jej przez lata zsyłki, a potem wraz z nimi trafił do Słubic – opowiada J. Stupienko.

Autorem pomnika jest poznański rzeźbiarz Robert Sobociński, absolwent tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. W stolicy Wielkopolski stworzył m.in. Pomnik Ofiar Katynia i Sybiru, który stoi w parku przy ul. Fredry, Pomnik Starego Marycha przy Półwiejskiej czy koziołki przy placu Kolegiackim. Jest też autorem Pomnika Polskich Sił Zbrojnych w Birmingham, Fryderyka Chopina w Manchesterze czy pomnika Dantego Alighieri w Bar-Le-Duc we Francji.