Zmarła Karin Wolff ambasadorka polskiej literatury w Niemczech

Była pisarką i tłumaczką. To dzięki niej Niemcy poznali utwory m.in. Jerzego Ficowskiego, ks. Jana Twardowskiego, Anny Kamieńskiej, Juliana Stryjkowskiego, Witolda Gombrowicza, Hanny Krall, Adama Zagajewskiego czy Tadeusza Różewicza. Ona też, zanim Roman Polański nakręcił „Pianistę” przetłumaczyła na niemiecki wspomnienia Władysława Szpilmana. Jest też autorką książki „Hiob 43. Requiem dla warszawskiego getta”. Jako pierwsza przetłumaczyła na niemiecki wiersze Bronisławy Wajs-Papuszy, Edwarda Dębińskiego i Kazimierza Furmana, zyskując sobie sympatię szczególnie mieszkańców Gorzowa. Przez wiele lat organizowała we Frankfurcie nad Odrą, gdzie mieszkała, spotkania w ramach Jesiennego Salonu Literatury Polskiej.

Za swoją działalność w Polsce i w Niemczech była wielokrotnie nagradzana. Gdy przed laty w Stoczni Gdańskiej odbierała Medal Wdzięczności z rąk prezydentów Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego mówiła, że to Polska zasłużyła na jej wdzięczność. - To była moja droga do wolności – tłumaczyła. Od 1981 r. wraz z matką wysyłała do Polski dary. W okresie stanu wojennego tłumaczyła na język niemiecki listy, uchwały i odezwy „Solidarności”, podpisując się pseudonimem „Czarny Kot”. Pomagała też wielu kolegom z Polski, co powodowała, że była obserwowana przez Stasi. Jej, jak to mówiła, „nieuleczalna niechęć do współpracy ze Stasi miała swoje konsekwencje. Gdy po maturze chciała studiować zabroniono jej tego i skierowano do fizycznej pracy. Dopiero później podjęła naukę na wydziale teologii ewangelickiej. Była ambasadorem polskiej kultury w Niemczech. Zmarła po krótkiej, ciężkiej chorobie. Pogrzeb odbędzie się dziś, 7 sierpnia o 10.30 na głównym cmentarzu we Frankfurcie nad Odrą.