Polsko-niemieckie dożynki w Drzecinie przyciągnęły tłumy

Konkurs rzeźby w drewnie, występ chóru z zaprzyjaźnionego Bossen, degustacja drzecińskiego chleba, którego wcześniej próbowali już m.in. europarlamentarzyści w Brukseli, warsztaty rękodzieła, przejażdżki konne i wiele innych atrakcji stało się udziałem uczestników polsko-niemieckich dożynek zorganizowanych, w sobotę 8 września Drzecinie, w ramach projektu „Europejskie Modelowe Miasto Współpracy Transgranicznej Frankfurt nad Odrą & Słubice”.

Biesiadę poprzedziła msza święta w miejscowym kościele, w czasie której dziękowano za tegoroczne plony. Po niej barwny korowód z dożynkowym wieńcem przeszedł do wiejskiej świetlicy, w otoczeniu której świętowano ukończenie żniw. Wśród zaproszonych gości byli m.in. przewodniczący Rady Miejskiej w Słubicach Mariusz Olejniczak i zastępca nadburmistrza Frankfurtu Milena Manns, którzy zgodnie z polską tradycją częstowali gości chlebem. Przywitali ich, a także mieszkańców Drzecina i Bossen, sołtysowie obu wsi: Ryszard Świderski i Eberhard Vetter.

Pięknie prezentowało się otoczenie świetlicy, o które zadbała m.in. Natalia Nowak, jak i jej wnętrze, gdzie stanął dożynkowy wieniec, a klimatu dodawał stary kredens pełen zapraw pomysł Katarzyny Pilarskiej. Wielu mieszkańców Drzecina zaangażowało się w organizację dożynek toteż atrakcji nie brakowało. Jedną z nich było stoisko Ryszarda Kapicy, gdzie można było spróbować pszenno-żytniego chleba na zakwasie, który jest wypiekany w starym przedwojennym piecu opalanym drewnem. – To nasza rodzinna tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie – mówił R. Kapica. Chleb według starej receptury piekła najpierw babcia pana Ryszarda, a potem mama, która przekazała przepis synowi. – Za ten chleb, a także chleb wypiekany ze zboża ekologicznego, dostałem w 2013 roku, a potem w 2016, najwyższe nagrody w ogólnopolskim konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo-Smaki Regionów” – opowiadał pan Ryszard. Nie krył też dumy z tego, że został zaproszony do Brukseli na promocję województwa lubuskiego i jego chlebem zajadało się wielu europarlamentarzystów.

Obok stoiska R. Kapicy, swój kram rozłożyła w sobotę Natalia Nowak, która uczyła wyplatać wianuszki dożynkowe, robić koszyczki z prosa czy przyozdabiać kłosami zbóż doniczki. – Każdy może tu podejść i nauczyć się robić takie rzeczy. To nie jest trudne, a efekt proszę popatrzyć – mówiła prezentując efektowny koszyk na warzywa. Pomysłowością wykazała się też Kazimiera Staniak, która z pomocą męża Leszka zrobiła gałgankową lalkę, którą nazwała Matką Ziemią. – Doceniajmy wszystko, co daje nam ziemia i wspólnie się tym cieszmy – mówiła podkreślając, że tego typu uroczystości sprawiają, że ludzie, na co dzień zabiegani, spędzają czas razem. – To jest piękne – podkreślała.

Jej Matka Ziemia stała niedaleko niesamowitych modeli statków z zapałek, które tworzy młody mieszkaniec Drzecina Grzegorz Trzmielewski. Zbudował już m.in. pływający model pancernika Bismarcka, makietą swojej szkoły (gorzowskiego Zespołu Szkół Budowlanych i Samochodowych), jest też twórcą modelu Daru Młodzieży, który powstał z 80 tys. zapałek! Swoje talenty zaprezentowali też goście zza Odry. Podczas dożynek krótki koncert dał chór z Bossen, w którym śpiewa m.in. sołtys Eberhard Vetter.

Podczas uroczystości rozstrzygnięto też konkurs na rzeźbę w drewnie. Odbył się po raz drugi. Za piły chwyciło w tym roku czterech mężczyzn. Wygrał Michał Świderski, który stworzył pięknego woja słowiańskiego. – Rzeźbiłem piłą po raz pierwszy w życiu, ale kiedyś lubiłem rysować i coś z tych zdolności plastycznych chyba zostało – mówił. W nagrodę dostał piłę spalinową. Drugie miejsce zajął Marek Siedlecki, który wyrzeźbił woja z czasów Inków (nagroda piła elektryczna), trzecie Paweł Kaczmarczyk. Za swojego krasnala otrzymał ekspres do kawy. Patryk Szołtun, który rzeźbił maczugę za udział w konkursie dostał zestaw siekier.

- Rzeźby te, po konserwacji, będą rozstawione przy świetlicy, tak jak te, z poprzedniej edycji konkursu– zapowiedział R. Świderski. Nie ukrywał, że jest wdzięczny mieszkańcom za zaangażowanie w przygotowanie dożynek. – Gdy myślę o tych, którzy szczególnie się napracowali, muszę wymienić jeszcze dwie osoby: Marcina Tyrańskiego i Janusza Nowaka, którzy przygotowali namioty, ławy – mówił sołtys. Cieszył się też, że polskie tradycje związane z dożynkami mieszkańcy Drzecina mogli pokazać sąsiadom z Bossen.

- Współpraca z Bossen ma dla naszej wioski znaczenie z wielu względów. Nasi mieszkańcy biorąc udział w różnych spotkaniach mają okazję poznać kulturę sąsiadów, nawiązać kontakty. Ta nasza współpraca ciągle się rozwija, bo szukamy nowych propozycji spędzania wspólnie czasu – zaznaczył sołtys i zapowiedział, że pod koniec września będzie kolejne spotkanie, żeby dopiąć imprezy zaplanowane jeszcze w tym roku. – W naszym wspólnym kalendarzu mamy grzybobranie u nas, adwentowe ubieranie choinki za Odrą, które poprzedzają co roku warsztaty ozdób bożonarodzeniowych, a w grudniu piątą już wspólną Wigilię, która odbędzie się w Drzecinie – opowiadał.

Sołtysowie obu wsi nie mają wątpliwości, że poznawanie kultury kraju sąsiada sprzyja integracji i lepszemu zrozumieniu. Stąd wspierają wszystkie działania, które temu sprzyjają.